Opinie gości.
Jakub R.
Od Bibendy wymagam więcej, menu letnie niestety nie dowiozło. Bezsprzecznie jedno z ciekawszych miejsc na kulinarnej mapie Warszawy, do którego chętnie wracam. Moja ocena dotyczy menu letniego 2026 Arbuz z salsą kolendrową - doceniam odwagę połączenia (można było pójść na łatwiznę i dać miętę do arbuza), to danie mógłbym polecić, ale bez zachwytu. Połączenie soczystego arbuza z ostrymi dodatkami jest ciekawe, ale zabrakło mi tam dodatków, np. jak w som tam. Szparagi ze stracciatellą i pesto - przyjemne zestawienie tekstur, jędrny szparag, kremowa stracciatella i chrupiące orzechy, zabrakło mi jednak elementu zaskoczenia, coś co by sprawiło że zapamiętam to danie na dłużej. Na minus dodatkowo dosyć skrócona porcja stracciatelli oraz orzechów, przez co na końcu został do zjedzenia sam szparag z pesto. Kwiaty cukinii, które były specjalnym daniem tego dnia - tutaj największy zawód. Mój zdecydowany letni faworyt jeśli chodzi o dania z warzyw. W tym wydaniu bardzo tłusta pankerka, mało przypominająca tempurę. Nadzienie z ricotty było przez to mało wyczuwalne. Na plus - bardzo ciekawy sos z żółtych pomidorów. Ogórki gruntowe z młodą kapustą - mimo, że to nie moje smaki, najbardziej przypadło mi do gustu z dań które próbowałem. W mojej ocenie, danie najbardziej w stylu bibendy, czyli lokalne składniki z ciekawym twistem (zielona tahina oraz chrupiące orzechy w chilli)
Julia Szablowska
Jeśli miałabym wskazać moje największe gastronomiczne rozczarowanie Warszawy w ostatnim czasie — Bibenda. Pamiętam to miejsce sprzed lat i mam wrażenie, że kiedyś naprawdę broniło się atmosferą i jedzeniem. Tym razem skończyło się na klimacie, 3/5. Na trzy bardzo proste dania czekaliśmy godzinę. Rozumiem pełną salę i większy ruch, ale trudno zaakceptować taki czas oczekiwania, gdy zamówienie składa się głównie z warzyw i sera. Pracowałam w gastronomii, dlatego tym bardziej uważam, że taki czas realizacji był po prostu nie do obrony. Miłym gestem był chleb z masłem i oliwkami podany w ramach rekompensaty za oczekiwanie. W sumie tylko właśnie ten chleb się bronił. Największym problemem okazały się porcje. Zapłacić około 35 zł za kilka kawałków buraka i odrobinę sera to chore. W sumie się nie dziwię, że późnej słyszę od ludzi „a, no WarszaFka”. Rozuniem, sezonowe produkty, ale to nie miało ani pomysłu, ani smaku. Naprawdę jest mi przykro, że miejsce, które kiedyś wspominam dobrze, zostawiło po sobie wyraźne poczucie żenady.
Beniamin Misiak
Znakomite miejsce, gdzie każde danie prześciga się z kolejnym pod względem niepowtarzalnego smaku i harmonii kompozycji. Dawno nie byłem w miejscu, w którym wszystkie pozycje z karty - a kilku próbowałem - trzymały tak równy, niezwykle wysoki poziom. Szczególnie polecam kopytka z kurkami oraz cukinię z grzybami i ricottą. Serwis bardzo komunikatywny, kelnerzy/kelnerki mega sympatyczni. Takie restauracje jak Bibenda, mogą być wspaniałą wizytówką kuchni wegetariańskiej, serdecznie polecam.
Mariola Woz
Bywam w Warszawie raz na kilka miesięcy i wtedy Bibenda to miejsce które odwiedzam OBOWIĄZKOWO! Kocham ich kuchnię. Jadam mięso, ale mimo że tu go nie ma, to właściwie nigdy nie mam poczucia, że czegoś mi brakuje. Jak oni potrafią przyprawić te warzywka! To jest za każdym razem jakaś niezwykła podróż kulinarna, nie jestem nawet w stanie rozpoznać czym to jest doprawione, najprostsze danie jest zawsze dopracowane i genialne!!!
Mart Ce
Ciekawe, dość kontrastowe połączenia smaków, ale porcyjki degustacyjne ;) Warto zajrzeć dla klimatu miejsca. Miła obsługa, przyjemne dźwięki z głośników. I doceniam godziny otwarcia ;) Na mały głód przed party - w sam raz 🥬🥗🍉
Nataliia Boshtan
„Cudowne miejsce i przemiła obsługa ❤️ Szparagi, marchewka i ziemniaki były przepyszne. Desery są po prostu obłędne, a kawa bardzo smaczna. Na pewno będę wracać